piątek, 10 maja 2013

Ciągle pada...

... z tej przyczyny odpuściłam sobie dzisiejsze bieganie. 
Bo "pada" to mało powiedziane. Od rana u nas prawie non stop leje. Utopiłam więc dziś drugie buty, wracając z pracy. Wczoraj bowiem też lało, tyle, że nie tak uporczywie. Dzięki czemu wczorajszy trening zaliczony.
Może to i lepiej, że dziś nie pobiegłam? 
Może przestaną mnie boleć piszczele? Wyczytałam, że ze względu na ten ból powinnam zrobić kilka dni przerwy. Tyle, że przerwy mi nie służą :/ Ostatnio, jak wybiegłam po dwóch dniach, to myślałam, że ducha wyzionę. Było chyba gorzej, niż pierwszego dnia :/
Znaczy się muszę codziennie. Tylko delikatnie - więcej marszu niż biegu, dopóki się nie zregeneruję, heh...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz